— Morderca brata Anioła, naturalnie; któż to mógłby być inny?

— Prawda Kasiu — rzekłem — twoi przyjaciele i tak są dosyć liczni, nowych już tu nie potrzeba.

— Proszę cię, nie ubliżaj mi, panie Jakubie.

— Nie ubliżam ci, Kasiu, uznaję twoje wdzięki i chciałbym im oddać taki hołd, jaki oddają im inni.

— Panie Jakubie, to, co mówisz, z daleka trąci obrzydliwie gospodą twego ojca.

— Niedawno jednak, panno Katarzyno, nie gardziłaś zapachami jej komina.

— Fe, szkaradnik, ordynus, ubliża kobiecie!

I zaczęła rzucać się i wykrzykiwać, tak że pan d’Anquetil zwrócił się, podszedł do nas i popychając ją do mieszkania, nie szczędząc jej przy tym wymysłów, wszedł za nią na korytarz, zamknąwszy mi drzwi przed nosem.

Myśl o Kasi prześladowała mnie cały tydzień po tej przygodzie; obraz jej błyszczał na kartkach ksiąg, nad którymi przy boku mego drogiego mistrza pochylałem się w bibliotece. Focjusz, Olimpiodoros, Fabricius i Vossius186 mówili mi tylko o pięknej dziewczynie w koronkowej koszuli. Wizje te kłoniły mnie do próżniactwa, lecz ksiądz Hieronim Coignard, pobłażliwy dla drugich zarówno, jak i dla siebie, uśmiechał się tylko dobrotliwie, widząc moje zmieszanie i roztargnienie.

— Jakubie Rożenku — odezwał się do mnie pewnego dnia ten mistrz kochany — czy nie uderzają cię zmiany, jakim z biegiem wieków ulega moralność? Księgi zgromadzone w tej wspaniałej Astaraceńskiej Książnicy dowodzą niepewności ludzkich w tej sprawie. Zastanawiam się nad tym, mój synu, by w umysł twój wszczepić tę trwałą i zbawienną zasadę, że nie ma dobrych obyczajów poza religią i że maksymy filozofów, pragnących ustanowić jakąś moralność przyrodzoną, są mrzonkami i bajką. Podstawy dla zacnych obyczajów nie ma w przyrodzie, która sama w sobie jest obojętna, nieświadoma ani dobra, ani zła; znajduje się ona za to w słowie Boskim, którego przekraczać nie trzeba, chyba by później należytą skruchą to wynagrodzić. Prawa ludzkie zasadzają się na użyteczności, a użyteczność ta może być tylko pozorna i zwodnicza, bo oczywiście nie wiadomo, co w istocie jest użyteczne i ludziom potrzebne. Nadto obyczajów naszych dobrą połowę przynajmniej zrodził jedynie przesąd. Prawa ludzkie utrzymywane w sile groźbą kary, podstępem i przebiegłością w pole wyprowadzić można; każdy człowiek umiejący się zastanowić jest też ponad nimi, są one po prawdzie łapkami dla głupców.