— To portret królowej Małgorzaty, która niegdyś mieszkała w tym domu.
I pan de Terremondre pytał sam siebie, jak nawet wśród najciemniejszych umysłów portret Marii Teresy Karoliny, księżniczki francuskiej, mógł ujść za portret Małgorzaty Szkockiej? Myślał nad tym od miesiąca.
Tego dnia wchodząc do sklepu pana Paillot zawołał:
— Znalazłem!
I zaczął tłumaczyć swemu przyjacielowi księgarzowi prawdopodobny powód tego dziwnego pomieszania.
— Niech pan posłucha, panie Paillot! Małgorzata Szkocka zamiast Małgorzaty Larrivée, tę znów pomieszano z Małgorzatą de Valois, księżną d’Angoulême, a tę księżnę znów wzięto za księżnę d’Angoulême, córkę Ludwika XVI i Marii Antoniny. Małgorzata Larrivée — Małgorzata Szkocka — Małgorzata de Valois, księżna d’Angoulême. Jestem dość dumny, że to odkryłem, panie Paillot; zawsze dobrze jest odwołać się do tradycji. Ale gdy nabędziemy wreszcie dom królowej Małgorzaty, odświeżymy trochę pamięć tego zacnego Filipa Tricouillard.
Przy tych słowach ze zwykłym sobie rozmachem wszedł doktor Fornerol. Tak zawsze wbiegał tu ten niestrudzony opiekun cierpiących, wnoszący z sobą nadzieję i pokrzepienie. Był to tęgi mężczyzna z dużymi wąsami. Po teściu odziedziczył małą posiadłość ziemską i z tego powodu pozował na ziemianina, chodził do chorych w miękkim kapeluszu, w kurtce myśliwskiej i w skórzanych getrach. Chociaż klientela jego składała się wyłącznie z rolników podmiejskich i drobnych mieszczan, uchodził za najzdolniejszego lekarza w mieście. Mimo że był przyjacielem pana Paillot, jak w ogóle wszystkich w mieście, doktor Fornerol nie zachodził niepotrzebnie do sklepu i nie tracił czasu na gawędy. Tym razem jednak rzucił się na jedno z trzech wyplatanych krzeseł stojących w kącie ze starymi książkami. Krzesła te zapewniały księgarni Paillot sławę gościnnej, uczonej akademii literackiej.
Odsapnął, ręką przesłał powitanie panu Paillot, z szacunkiem ukłonił się panu de Terremondre i rzekł:
— Ależ jestem zmęczony!... No jakże, panie Paillot, czy byłeś zadowolony z wczorajszego przedstawienia? Co sądzi pani Paillot o sztuce i aktorach?
Księgarz nie wypowiedział swego zdania. Uważał on, że mądry kupiec nie wygłasza własnych sądów w swoim sklepie. Zresztą chodził do teatru tylko z rodziną i nader rzadko. Doktor Fornerol zaś jako lekarz teatralny miał wolny wstęp i nie opuszczał żadnego przedstawienia.