*
Tego samego dnia cesarz w swej rezydencji w Fontainebleau palił papierosy w bibliotece pałacowej. Stał nieruchomo z miną melancholijnego ptaka morskiego, wsparty o szafę, w której przechowywano misiurkę81 Monaldeschiego82. Dwaj jego powiernicy, Viollet-le-Duc83 i Mérimée84, byli z nim razem.
Napoleon zapytał:
— Panie Mérimée, dlaczego podobają się panu dzieła Brantôme’a85?
— Wasza Cesarska Mość — odrzekł Mérimée — odnajduję w nich rasę francuską z jej zaletami i wadami. Najgorsza jest ona wtedy, gdy nie ma wodza, który by jej wskazał cel szlachetny.
— Doprawdy — rzekł cesarz — widać to u Brantôme’a?
— Widać tam również — dodał Mérimée — wpływ kobiet na sprawy państwowe.
W tej chwili do sali weszła pani Ramel. Napoleon dał rozkaz, aby wpuszczono ją natychmiast, gdy tylko przyjdzie. Ujrzawszy swą siostrę mleczną okazał tyle radości, ile tylko wyrazić mogło jego oblicze smutne i milczące.
— Kochana pani Ramel, jak powodzi się siostrzeńcowi pani w Nantes? Czy zadowolony?
— Ależ, Wasza Cesarska Mość — odpowiedziała pani Ramel — wcale go tam nie posłano. Kto inny został mianowany na to miejsce.