— Jak najkrócej. Spodziewam się być z powrotem pojutrze.

— Będę cię więc czekał z obiadem.

W Credito Commerciale, dzięki rekomendacji hrabiego de Baraglioul, bez trudności wręczono Amedeuszowi w zamian za czek sześć banknotów, które wsunął w kieszeń na piersiach. Podczas tego opowiedział naprędce szwagrowi historię czeku, kardynała i księdza; Baraglioul, który odprowadził go na sam dworzec, słuchał z roztargnieniem.

Po drodze Fleurissoire wstąpił do sklepu z bielizną, aby kupić kołnierzyk; ale nie włożył go zaraz, nie chcąc zanadto dać czekać Juliusowi, który został przed sklepem.

— Nie bierzesz kuferka? — spytał Julius, kiedy szwagier wyszedł.

Zapewne Fleurissoire byłby chętnie wstąpił, aby wziąć pled i przybory toaletowe, ale jak przyznać się Baraglioulowi do via dei Vecchierelli!...

— Och, na jedną noc!... — rzekł swobodnie. — Zresztą, nie ma już czasu, aby wstąpić do mego hotelu.

— Prawda, gdzieżeś ty zajechał?

— Za Colosseum217 — odparł tamten na los szczęścia.

To było tak, jakby kto powiedział: „Nad rzeką”.