— Nietrudno znaleźć motywy zbrodni.

— Bez wątpienia... ale właśnie ja ich nie chcę. Nie chcę motywu zbrodni; wystarczy mi umotywować zbrodniarza. Tak, chcę go doprowadzić do bezinteresownej zbrodni; do żądzy zbrodni całkowicie nieumotywowanej.

Lafcadio zaczął baczniej nastawiać ucha.

— Weźmy go bardzo młodym; chcę, żeby wykwint jego natury ujawniał się w tym, że on działa zwłaszcza dla zabawy i że woli zazwyczaj przyjemność od korzyści.

— To może nie jest zbyt pospolite... — zaryzykował Lafcadio.

— Prawda? — rzekł Julius zachwycony. — Dodajmy, że znajduje przyjemność w tym, aby panować nad sobą...

— Aż do obłudy...

— Zaszczepmy mu pasję ryzyka.

— Brawo! — rzekł Lafcadio, coraz bardziej rozbawiony. — Jeżeli umie użyczać ucha demonowi ciekawości, sądzę, że pański pupil jest kompletny.

W ten sposób, kolejno skacząc i wyprzedzając się nawzajem, robili wrażenie dwóch bawiących się i przeskakujących się kolejno chłopców.