Julius, ciągnąc dalej: — Autor zbrodni zdradza się przez potrzebę, która go do niej skłoniła.

Lafcadio: — Powiedzieliśmy, że on jest bardzo zręczny.

Julius: — Tak; tym zręczniejszy, że będzie działał z zimną krwią. Pomyśl tylko: zbrodnia, której nie uzasadnia ani namiętność, ani potrzeba. Jego racja popełnienia zbrodni to właśnie popełnić ją bez racji.

Lafcadio: — To pan uzasadnia jego zbrodnię, on ją po prostu popełnia.

Julius: — Nie ma żadnej racji posądzać o zbrodnię tego, kto ją popełnił bez racji.

Lafcadio: — Jest pan za subtelny. W punkcie, do którego go pan doprowadził, jest on tym, co się nazywa: człowiek wolny.

Julius: — Na łasce pierwszej sposobności.

Lafcadio: — Pilno mi go ujrzeć przy robocie. Co mu pan zaproponuje?

Julius: — Wiesz... wahałem się jeszcze. Tak; aż do dziś wieczora wahałem się... I nagle, w rubryce ostatnich wiadomości, dziennik przynosi mi najwierniej pożądany przykład. Opatrznościowa historia! To okropne: wyobraź sobie, że zamordowano mojego szwagra.

Lafcadio: — Jak to, ten mały staruszek w wagonie to był...