Julius: — Amedeusz Fleurissoire, któremu pożyczyłem swojej karty, którego wsadziłem do pociągu. Na godzinę przedtem podjął sześć tysięcy franków w banku, że zaś miał je przy sobie, nie taił przede mną swoich obaw; miał czarne myśli, powiedzmy, przeczucia. Otóż w pociągu... ale czytałeś dziennik.

Lafcadio: — Tylko tytuł kroniki.

Julius: — Posłuchaj, przeczytam ci. (Rozwinął „Corriere”). Tłumaczę:

Policja, która czyniła energiczne poszukiwania wzdłuż toru kolejowego między Rzymem a Neapolem, odkryła dziś po południu w wyschłym korycie Volturno, pięć kilometrów od Kapui, ciało ofiary, do której z pewnością należała marynarka znaleziona wczorajszego wieczora w wagonie. Był to człowiek o skromnym wyglądzie, lat około pięćdziesięciu. (Wydawał się starszy, niż był). Nie znaleziono przy nim żadnego dokumentu, który by pozwolił ustalić tożsamość. (To mi daje, na szczęście, czas odetchnąć). Prawdopodobnie wyrzucono go z wagonu na tyle gwałtownie, że przeleciał poprzez poręcz mostu będącego w tym miejscu w naprawie i zastąpionego po prostu belkami. (Co za styl!) Most wznosi się o więcej niż piętnaście metrów nad rzeką, śmierć musiał spowodować upadek, bo ciało nie nosi śladu ran. Jest bez surduta, na lewej ręce mankiet podobny do tego, który znaleziono w wagonie, ale z brakującą spinką. (Co tobie? — Julius zatrzymał się: Lafcadio nie mógł wstrzymać żywego gestu, bo przebiegła mu przez głowę myśl, że spinkę usunięto po zbrodni. Julius czytał dalej:) Lewa ręka kurczowo zaciskała miękki filcowy kapelusz...

— Filcowy!... Chamy! — mruknął Lafcadio.

Julius podniósł oczy od dziennika.

— Co ciebie dziwi?

— Nic, nic. Niech pan czyta.

...miękki filcowy kapelusz, o wiele za duży na jego głowę i który prawdopodobnie był kapeluszem napastnika; firmę magazynu starannie wycięto w skórzanej podszewce, gdzie brakuje kawałka o kształcie i wymiarach laurowego liścia...

Lafcadio wstał i pochylił się za Juliusem, aby czytać przez jego ramię; a może aby pokryć swoją bladość. Nie mógł teraz wątpić: ktoś retuszował jego zbrodnię, ktoś się w to wmieszał, wyciął kawałek skóry: zapewne ów nieznajomy, który uniósł jego walizę.