— Tajemnicę tę odziedziczyłem ja.

— Niech się pan strzeże, teraz pana będą się bali.

— Widzisz więc, że muszę zaraz uprzedzić policję.

— Jeszcze jedno pytanie — rzekł Lafcadio, zatrzymując go znowu.

— Nie. Pozwól mi iść. Spieszę się straszliwie. Możesz być pewien, że teraz ja jestem przedmiotem tej ciągłej inwigilacji, która tak do rozpaczy przywodziła mego biednego szwagra; możesz być pewien, że wykonują ją do tej chwili. Nie możesz mieć pojęcia, do jakiego stopnia ci ludzie są zręczni. Ci ludzie wiedzą wszystko, powiadam ci... Bardziej niż kiedykolwiek trzeba, abyś ty pojechał po ciało w moje miejsce... Przy dozorze, jakiego jestem przedmiotem, nie wiadomo, co by się ze mną mogło stać. Proszę cię o tę przysługę, Lafcadio, drogi chłopcze. — Złożył ręce, błagał. — Nie mam w tej chwili głowy, ale zasięgnę informacji, tak iż będę ci mógł dostarczyć całkiem formalnej prokuracji. Gdzie będę ci ją mógł posłać?

— Dla większej wygody wezmę pokój w tym hotelu. Do jutra. Niech pan pędzi.

Pozwolił Juliusowi oddalić się. Wzbierał w nim straszliwy niesmak, niemal nienawiść do siebie samego i do Juliusa; do wszystkiego. Wzruszył ramionami, potem wyjął z kieszeni karnet Cooka, wystawiony na nazwisko Baraglioul, a wyjęty z marynarki Amedeusza, oparł go na stole w widocznym miejscu o flakon wody kolońskiej, zgasił światło i wyszedł.

IV

Mimo wszystkich podjętych ostrożności, mimo zaleceń w urzędzie policji Julius de Baraglioul nie mógł zapobiec niedyskrecji dzienników, które nie tylko rozgłosiły jego powinowactwo z ofiarą, ale wprost wymieniły hotel, gdzie mieszkał.

W dodatku poprzedniego dnia hrabia przeszedł chwile osobliwego wzruszenia, kiedy wróciwszy z urzędu około północy, znalazł w swoim pokoju położony na widocznym miejscu bilet Cooka, opiewający na jego nazwisko, a którym się posłużył Fleurissoire. Natychmiast zadzwonił; stojąc blady i drżący w korytarzu, poprosił służącego, aby zajrzał pod łóżko, bo nie śmiał zajrzeć sam. Pobieżne dochodzenie, które przeprowadził na miejscu, nie doprowadziło do żadnego wyniku; ale jak polegać na służbie wielkiego hotelu?... Mimo to, po nocy dobrze przespanej za zaryglowanymi drzwiami, Julius obudził się w lepszym usposobieniu; teraz opiekowała się nim policja. Napisał szereg listów i depesz, które zaniósł sam na pocztę.