— Ależ pan nie do mnie przyszedł.

— Więc chodź. Pan zje z nami obiad dzisiaj?...

— Żałuję bardzo...

— Niech pan wybaczy — rzekła, rumieniąc się Karola, której teraz śpieszno było zabrać przyjaciółkę. — Lafcadio wróci lada chwila.

Wychodząc, zostawiły otwarte drzwi. Pozbawiony dywanu korytarz był akustyczny, zakręt sprawiał, że nie było widać, gdyby ktoś szedł, ale słychać było, jak się zbliża.

„Ostatecznie, jeszcze lepiej niż ta kobieta, mam nadzieję, objaśni mnie sam pokój” — powiedział sobie Julius. I spokojnie rozpoczął badanie.

Prawie nic w tym banalnym, umeblowanym pokoju nie poddawało się, niestety, jego niezręcznej ciekawości.

Żadnej szafy z książkami, żadnego obrazka na ścianie. Na kominku Moll Flanders Daniela Defoe73, po angielsku, w lichym wydaniu, przecięta jedynie w dwóch trzecich74; i Novelle Antona-Francesco Grazzini75, zwanego po włosku Lasca. Te dwie książki zaintrygowały Juliusa. Obok nich, za flaszką ze spirytusem mentolowym, fotografia, która go nie mniej zaintrygowała: na piaszczystej plaży kobieta, już niezbyt młoda, ale dziwnie piękna, zwieszona na ramieniu mężczyzny o wybitnym typie angielskim, eleganckiego i smukłego w kostiumie sportowym; u ich stóp siedział na przewróconym czółnie silny, może piętnastoletni dzieciak, z gęstymi włosami blond w nieładzie, z bezczelną i roześmianą miną, zupełnie nagi.

Julius wziął fotografię i zbliżył ją do światła, aby przeczytać w rogu po prawej parę wyblakłych słów: „Duino, lipiec 1886” — które nie powiedziały mu wiele, mimo iż sobie przypomniał, że Duino to jest miasteczko na austriackim brzegu Adriatyku. Potrząsając głową i sznurując usta, odłożył fotografię. W pustym kominku kryła się puszka z mąką owsianą, worek soczewicy i worek ryżu; nieco dalej oparta o ścianę szachownica. Nic nie pozwalało odgadnąć Juliusowi rodzaju studiów lub zajęć, jakim ów młody człowiek poświęcał swoje dni.

Lafcadio widocznie niedawno jadł śniadanie: na stole w małym rondelku na maszynce spirytusowej tkwiło jeszcze owo puste jajko z dziurkowanego metalu, którym posługują się do przyrządzania herbaty turyści dbający o to, aby mieć najmniej bagażu. Dokoła brudnej filiżanki rozsypane były okruchy. Julius zbliżył się do stołu: stół miał szufladę, a w szufladzie tkwił klucz...