Nie chciałbym, aby ktoś źle osądził charakter Juliusa z tego, co nastąpi. Julius nie był ani trochę niedyskretny, szanował w życiu każdego kostium, jaki człowiek pragnie przybrać: wysoko cenił pozory. Ale wobec rozkazu ojca musiał zadać gwałt swojej naturze. Odczekał jeszcze chwilę, nadstawiając ucha, po czym, nie słysząc nic — wbrew swojej woli, wbrew swoim zasadom, ale z delikatnym poczuciem obowiązku — wyciągnął szufladę, która nie była zamknięta na klucz.

Był tam kajet76 oprawny w miękką skórę, Julius wziął kajet i otworzył. Na pierwszej stronicy przeczytał te słowa, tym samym pismem co na fotografii:

Cadiowi, żeby tu wpisywał swoje rachunki. Swemu szczeremu druhowi, jego stary wujaszek Faby.

i prawie bez odstępu, poniżej, pismem nieco dziecinnym, grzecznym, prostym i regularnym:

Duino. Dziś rano, 10 lipca 86, przyjechał do nas lord Fabian. Przywiózł mi kajak, karabin i ten piękny kajet.

Nic więcej na tej pierwszej stronicy.

Na trzeciej stronicy, pod datą 29 sierpnia, było:

Faby’emu 4 dotknięcia.

A nazajutrz:

12 dotknięć.