— Czy pan byłby nierad z tego?

— Nie, ale sądzę, że lepiej byłoby, gdybyście się nie... poznawali.

— I ja tak myślałem. Ale nie poznając go, chciałbym go jednak znać trochę.

— Nie masz przecie zamiaru, tak przypuszczam, długo pozostawać w tych podrzędnych funkcjach.

— Ot, tyle, aby się rozejrzeć.

— A potem co zamierzasz uczynić, teraz, kiedy jesteś bogaty?

— Och, proszę pana, wczoraj jeszcze zaledwie miałem co jeść, niech mi pan zostawi czas, abym się zorientował w moim apetycie.

W tej chwili Hektor zapukał do drzwi.

— Pan wicehrabia pragnie się widzieć z jaśnie panem. Czy mam wprowadzić?

Czoło starego zachmurzyło się, zamilkł na chwilę; Lafcadio dyskretnie wstał i gotował się do wyjścia.