— Maszynowa robota; nic niewarte — szepnęła.
— W istocie, nic się nie trzyma.
Weronika miała zawsze, wpięte w stanik24, poniżej lewej piersi, dwie nawleczone igły, jedną białą, drugą czarną nitką. W pobliżu oszklonych drzwi, nawet nie siadając, zaczęła naprawiać. Antym patrzył na nią. Była to dość zażywna kobieta, o wyrazistych rysach; uparta jak on, ale raczej życzliwa i przeważnie uśmiechnięta, tak iż odrobina wąsów nie czyniła jej twarzy zbyt surową.
„Ma swoje zalety — myślał Antym, patrząc, jak żona przeciąga nitkę. — Mogłem był się ożenić z fikalską, która by mnie zdradzała, z lekkomyślnicą, która by mnie puściła kantem, z paplą, która by mi kotłowała głowę, z gęsią, która by mnie wyprowadzała z cierpliwości, ze zrzędą jak moja szwagierka...”
I kiedy Weronika, skończywszy robotę, miała odejść, rzekł do niej mniej szorstko niż zwykle:
— Dziękuję.
Włożywszy krawat, Antym oddał się całkowicie swojej wadze. Nie rozlegał się już żaden głos, ani na zewnątrz, ani w jego sercu. Zważył już szczury ślepe. Co to znaczy? Szczury jednookie trzymają się w miejscu. Waży szczury zdrowe.
Naraz podskakuje tak gwałtownie, że kula stacza się na ziemię. Osłupiał. Szczury zdrowe... waży je na nowo; ale nie, niepodobna się mylić: szczury zdrowe od wczoraj przybrały na wadze. Nagły błysk przeszywa mózg Antyma.
— Weroniko!
Z wielkim wysiłkiem, podniósłszy kulę, rzuca się ku drzwiom.