Zaczął znów chodzić.

— W końcu Crispi postradał władzę. Czy Kościół miał odetchnąć? W grudniu 1892 papież napisał tedy owe dwa listy. Pani...

Usiadł, przysunął nagle krzesło i chwytając hrabinę za ramię, rzekł szeptem:

— W miesiąc później papież był uwięziony.

Kiedy hrabina uparcie milczała, kanonik puścił jej ramię i ciągnął spokojniej:

— Nie będę się starał rozczulić pani cierpieniami jeńca; serce kobiet zawsze skłonne jest wzruszyć się obrazem niedoli. Zwracam się do twojej inteligencji, hrabino, i proszę, abyś się pani zastanowiła nad zamętem, w jakim nas, chrześcijan, pogrążyło zniknięcie naszego duchowego wodza.

Lekka zmarszczka zarysowała się na bladym czole hrabiny.

— Brak papieża to rzecz straszna, pani. Ale pal sześć: fałszywy papież to rzecz jeszcze straszniejsza. Bo aby ukryć swoją zbrodnię, co mówię? aby zachęcić Kościół do rozbrojenia się i wydania się na łup, Loża posadziła na tronie apostolskim, w miejsce Leona XIII, jakiegoś zausznika Kwirynału, jakiegoś manekina, sobowtóra świętej ofiary, jakiegoś szalbierza, dla którego musimy udawać cześć z obawy, aby nie zaszkodzić prawdziwemu, przed którym przecie, o hańbo! w czasie jubileuszu pochyliło głowy całe chrześcijaństwo.

Przy tych słowach chustka, którą kanonik skręcał w rękach, rozdarła się.

— Pierwszym aktem fałszywego papieża była owa zbyt sławna encyklika, encyklika zwrócona do Francji129, od której krwawi jeszcze serce wszelkiego Francuza godnego tego miana. Tak, tak, pani hrabino, wiem, ile twoje wielkie, dumne serce cierpiało, słysząc, jak Święty Kościół zaparł się świętej sprawy Korony; Watykan przyklaskujący Republice! Ach, uspokój się, pani! Miałaś prawo być zdumioną. Uspokój się, pani hrabino, ale pomyśl o tym, co Ojciec Święty cierpiał w swojej niewoli, słysząc, jak ten uzurpator głosił go republikaninem!