Zaledwie wyszedł, już hrabina biegła do dzwonka.

— Amelio, powiedz Piotrowi, aby miał powozik w pogotowiu, zaraz po śniadaniu pojedziemy do miasta. Och, jeszcze chwila. Niech Germain wsiądzie na rower i zawiezie natychmiast do pani Fleurissoire list, który ci wręczę.

I schylona nad otwartym jeszcze sekretarzykiem, napisała, co następuje:

Droga pani!

Będę u pani niebawem. Niech mnie pani czeka około drugiej. Mam jej coś bardzo ważnego do powiedzenia. Niech się pani tak urządzi, żebyśmy były same.

Podpisała, zapieczętowała, po czym podała kopertę Amelii.

II

Pani Amadeuszowa Fleurissoire, z domu Péterat, młodsza siostra Weroniki Armand-Dubois i Małgorzaty de Baraglioul, otrzymała dziwaczne imię Arnika. Filibert Péterat, botanik dość sławny za Drugiego Cesarstwa139 ze swoich niedoli małżeńskich, przyrzekł sobie już za młodu dać swoim ewentualnym dzieciom imiona kwiatów. Niektórym przyjaciołom wydało się nieco dziwne imię Weroniki, które dał pierwszej córce; nazywając drugą Margeryta, spotkał się z zarzutami, że się cofa, że ustępuje wobec opinii, że wpada w banalność. Po czym, nagle zbuntowany, postanowił obdarzyć swój trzeci produkt imieniem zdecydowanie botanicznym, aby zamknąć usta wszelkiej obmowie.

Niedługo po urodzeniu się Arniki pan Filibert, którego charakter zrobił się cierpki, rozszedł się z żoną, opuścił stolicę i osiedlił się w Pau. Małżonka spędzała zimę w Paryżu, ale w pierwszych dniach wiosny spieszyła do swego rodzinnego miasta, do Tarbes140, gdzie gościła dwie starsze córki w starym rodzinnym domu.

Weronika i Margeryta dzieliły rok między Tarbes a Pau. Co do małej Arniki, lekceważonej przez siostry i matkę, trochę głupiutkiej co prawda i bardziej wzruszającej niż ładnej, ta żyła latem i zimą przy ojcu.