— To najdziwniejsza historia, jaką w życiu słyszałem! — wykrzyknął, skoro go wtajemniczono. — Nie, doprawdy, kto by się spodziewał czegoś podobnego! — I zanim Fleurissoire cokolwiek wspomniał o swoich zamiarach, rzekł stanowczo:
— Mój przyjacielu, mamy tylko jedną rzecz do zrobienia: jechać.
— Widzisz — rzekł Amedeusz — to jego pierwsza myśl.
— Mnie, na nieszczęście, zatrzymuje zdrowie mego biednego ojca (to była druga myśl).
— Ostatecznie, lepiej może, żebym był sam — odparł Amedeusz. — We dwóch zwrócilibyśmy na siebie uwagę.
— Ale czy będziesz wiedział, jak wziąć się do tego?
Wówczas Amedeusz wyprostował się i podniósł brwi, jakby chciał powiedzieć: „Cóż chcesz, zrobię, co będę mógł!”. Blafaphas ciągnął dalej:
— Czy będziesz wiedział, do kogo się zwrócić? Dokąd się udać?... W gruncie rzeczy, co ty tam będziesz robił?
— Najpierw dowiem się, jak naprawdę jest.
— Bo, ostatecznie, gdyby nic z tego wszystkiego nie było prawdą?