— Właśnie, ja nie mogę żyć w niepewności.

I Gaston wykrzyknął natychmiast:

— I ja nie!

— Mężu, mężu, zastanów się jeszcze — próbowała Arnika.

— Już się zastanowiłem: jadę potajemnie, ale jadę.

— Kiedy? Nie jesteś gotowy...

— Dziś wieczór. Cóż ja znów takiego potrzebuję?

— Ale ty nigdy nie podróżowałeś. Nie potrafisz.

— Zobaczysz to, moje dziecko. Opowiem ci moje przygody — mówił z jowialnym uśmieszkiem, który podnosił mu grdykę.

— Dostaniesz kataru, to pewne.