— Tak tu piszą.
— Opuść to i dalej czytaj.
— Pobudził śpiące, zmarłe wskrzesił...
Dziadek z hałasem łyżką cisnął.
— Jakie zmarłe?
— Cicho, ojciec, nie krzycz, kiedy kraj w żałobie.
— Zmarłe nadzieje — wyjaśniłem.
Dziadek znów w kawie zmoczył wąsy.
— Wolności nam zapalił świt... Poetów dawnych wcielił sen... O wodzu sen i o sławie...
— Sny — rzekł dziadek — ciągle sny.