— Odchodzi w ciemność z ducha król...
Dziadek odstawił filiżankę i, serwetką wąsy gładząc, spytał:
— O pogrzebie nic nie piszą?
— Zaraz: kondolencje... posiedzenie... naród w hołdzie... opuszczenie flag... i modły...
Przerzucałem szybko płachty, aż krzyknąłem nagle:
— U nas!
— Jak to?
— W naszym mieście pogrzeb będzie! W królewskich grobach na Wawelu spoczynek wieczny znajdą prochy, by był po śmierci królom równy, gdy im za życia dorównywał.
Dziadek wstał. Pięścią w stół uderzył.
— Co ojciec?! — zakrzyknęły ciotki.