— Rzeki, pewnie...
— ...na środek rzeki, która...
— ...toczy — ktoś podpowiedział — wody swoje.
— ...a na ten pomost chwiejny wjadę z moimi końmi dwunastoma — wprowadzę rydwan z trumną srebrną — wjedziemy razem na te deski, na wodę...
Tłum się rozstąpił. Jeszcze jeden wszedł do komnaty pan w żakiecie z gwiazdą orderu niżej serca.
— Minister — zaszumiało w tłumie.
— Co tu się dzieje? — spytał pan.
— Grabarz-poeta wizje snuje i ofiaruje swe usługi.
Dziadek, nie widząc nic dokoła, na twarzy purpurowy, krzyczał:
— I dacie ognia z wielu armat... A potem trrrach!