— No, i usłyszałem śpiew.

— Kobiety?

— Chóru chłopców albo dziewcząt.

— Co śpiewali?

Chwalcie łąki umajone.

— W kościele może? U pijarów?

— Nocą? — zapytał drwiąco bzik.

— Bywa — ten bąknął niezbyt pewnie.

— Kościelne okna, co je nad murami widać, ciemne były.

— Bo drzewa zasłoniły światło.