— Ale wyszywaną złotem i perłami, i płaszcz błę­kitny na niej w czerwone róże haftowany. Koronę miała...

— Mówiła co?

Skinął głową i głos zniżył do szeptu:

— Znak mi dała, żebym ku niej szedł.

— Woda przecież?

— Też się bałem buty zmoczyć, ale mnie ten widok słodki tak pociągnął, że zeszedłem. A woda gładka była, twarda, jak lód lub szkło.

— I bliskoś podszedł49?

— Jakby do pana. No, dalej troszkę, bo nie śmia­łem.

— Zapach czułeś pewnie?

— Róż i jaśminów. Alem czasu nie miał na za­chwyty, bom słuchać musiał, co mi mówiła. „Świat — powiedziała — cały zginie. Pożar będzie na całej ziemi taki, że woda w rzekach zawrze i liście spadną z drzew”.