A CABARET (It’s a fucking circus), jeszcze nie szli drogą

do Cytadeli, nie stali na pięknych schodach

Charlesa Mackintosha w podmuchu światła

wydymającego balonowe spodnie, unoszącego ich

do Musee Horta, albo choćby (niespodziewanie)

pod Castel Sant’Angelo, gdzie romans

byłby o tyle bardziej staromodny i amerykański.

Oni powiedzą: „Ponosi nas cokolwiek halucynacyjna

skłonność ducha, czy zatem seks i nekrolog

są jedynymi sposobami, żeby życie trzymać krótko?”