Dzień miękko osiadł w mroku

i zmierzchającemu światłu znów się udało

zaczarować świat. Delikatne cienie,

gęsto rosnące, obejmują sprawy i rzeczy,

wydając nas snom i fantasmagoriom jawy.

Szał, zwielokrotniony w lustrach, nietoperzowy taniec

Loie Fuller, ta zamieć skrzydeł, uzyskuje

dwuznaczną autonomię. Nazywają to ignorancją,

ale czy można zaufać błaznowi,

mistrzowi mowy dwoistej i królowi tamtego świata,