w nurcie Sacramento, akwenach Alaski.

I sny raczej misterne, w których ona pragnie

pójść do spowiedzi, a ksiądz na to: „Szaleństwo —

jeżeli popełnisz drogocenny błąd

może się narodzi nowe społeczeństwo”.

Wydoroślałe jak Bóg w nawiasie ekologii

te sny, te marzenia wpierw kończą na bruku,

a potem pod mostem i na samym dnie.

Jak opłatek dzielimy los tych wielorybów.

Czyżby? Kiedy świat niby luźna twarz