Rozmowa na wycieczce

Tyle tu stokrotek, zawilców, niezapominajek —

spróbuj zapamiętać, gdy śpiew znad horyzontu

ściera zmarszczki z czoła i kołysze pamięć

przed dryfem umysłu w słabym prądzie nocy.

Bo sny dosłowne jak świerszczyk zostały daleko,

gdzie płacz rewolucjonisty nad Heglem.

Ale kiedy to było? Kiedyś na każdym kroku

cios obuchem sensu, dziś tylko niuanse,

związki między kometą i wielorybami