zaspani na tarasach zarośniętych świątyń,

odkrywamy w błysku flesza, że historia to spektakl,

diamentowy pył na butach świetnego aktora”.

Tyle ona. I już ani słowa więcej, nic,

żadnego pytania co robić w tych nowych warunkach,

żadnej prośby o ekspertyzę. Bo wszyscy

spodziewają się nieprzyzwoitości, jakiegoś „pomyśleć

i umrzeć”, albo odmiany przez zmysły, przez wszystkie

czy i w czym i z kim i co. Więc owszem, leć

pierwszym samolotem na Berdyczów lub Barwistan —