Siódmego dnia deszcz ustał, powstały kolejki.

Szare chmury opadły jak muzyczna tapeta.

W ulewie piosenek stojąc tuż za tobą,

obserwując ludzi splecionych w sznury haseł

zastanawiam się, czy rzeczywiście stoimy jedynie

po łut szczęścia, po los pocięty na tysiące

kolorowych kartoników, pewnie całkiem na niby

jak szyldy „Alleluja” na blokach oraz transparenty

proklamujące radość i dożynki sensu. A ty?

„Jak ci Indianie senni wśród posągów,