niby na nartach wprost na łeb na szyję

przez strugi blasku zjeżdżaliśmy chyżo

w szyby powietrza, by upaść za chwilę

w kołdry ze śniegu, co kaleczą ręce.

«Poznaj fizykę tych kopalni wiatru»,

rzekł Mistrz, wylazłszy spod białego puchu,

«wszak każda rzecz ma miarę, liczbę, wagę.

Kropelki wody i kryształki lodu,

zmrożenie pary i jej kondensacja,

wślizg mgły ku niebu, oto tajemnica