o ruchu tak pozornym i zawsze w milczeniu,

najpierw światło i wiatr, a potem koniecznie obłoki

nie jako dekoracja lecz proste przesłanie.

Chmura przyszła mi na myśl i zaćmiła grzechy.

Oko musi porzucić ostre kontury rzeczy

i spocząć w wiedzy przestronnej, oddechu obłoków.

„Trzy dni brnęliśmy przez gęste opary,

szron kleił oczy i mroził oddechy,

choć słońce stało tuż za ścianą bieli.

Szliśmy po grani, a potem po tęczy