w spazmach bezsilnej powagi, lecz oto kończy się feta,

po uczcie zmywanie znaczeń, służba myszkuje wśród resztek.

Gaśnie noc, gwiazdy odchodzą w niepamięć,

rzeczy kwitną do wewnątrz mową niepojętą,

kwiaty nic już nie mówią i milkną mornele.

I tylko ten wiersz jest anomalią w naszym gorącym klimacie

przestróg, egzorcyzmów, przykazań. Idź, idź

dokąd poszli tamci, w grób usypany w powietrzu3.

Może już dorastamy do niuansów powietrza.

Pomyśl o obłokach, o tych, co idą przez życie