Z ziemi łez wianie buchnęło ogromne;

przeleciał po niej gromu błysk czerwienny,

i omdlały mi zmysły nieprzytomne —

i padłem, jako pada człowiek senny6”.

Gwałtowna moc zanikania

Ale czy niebo nie żałowało razem z nami

sugerując, że nie jest niczemu winne?

Czy jego gniew nie był jakby nigdy nic,

jak nasze uniesienia, znaki rozkoszy rozświetlające

upalne południa? A jednak jakby nigdy nic