Wciągnij mnie w wir wieków. Nie mów, żebym wybrał

„młodsze łoże dla moich żądz”, bo z tobą chciałbym

dzielić życie, choćby przez mgnienie słowa. Brać cię

na język jest przecież tak cudownie

jak smakować kolorowe piguły lodów

w upalny zmierzch, kiedy akcja serca właściwie

kończy się nieznacznie, a kłębki nerwów

rozwijają się w omdlałe pąki. I głowa ciąży

od widzeń, a ty pytasz dlaczego

tak mało mówimy o bezspornym szczęściu,