w chłodnym zapachu mirry i libańskiej kassji,

w cichej muzyce, słodkim śpiewie fletów.

Ta leży z szatą podciągniętą pod szyję,

tamta zbiera „rosę lśniącą w płatkach

rozchylonej róży”. Czy ten autotematyzm płci

nie jest czczą, czystą sztuką jak szachowa zagadka?

Kto mógłby się dziwić twojemu smutkowi,

z którym żegnasz te, co idą rodzić dzieci?

Chociaż Hymen ma swoje zalety i np. pociąga cię

pewna estetyka, powiedzmy, ta biała poduszka