i zawrócić sobie w głowie, żeby daleko odjechać —
chociaż niekoniecznie „w nowe uczucie i hałas”.
„O zamki! O sezony!” Jakże my potrafimy
studiować szczęście w ciszy lotu
ponad kolorową architekturą Paula Klee,
która nagle stała się jedyną architekturą marzeń
mówiącą dziecinnymi barwami wokół samochodów
coraz szybszych, w których wygodnie rozparci
wzbijamy się lekko w powietrze! Bez kamiennego snu
o sile ciążenia, niemi, zbawieni od słów,