a więc wolni od całego świata, który błyskał w nas

tyloma językami! Czy jest jakaś alternatywa?

Po gapowatym dzieciństwie — nerwowa młodość, potem

kołnierz na uszy i znieczulające podróże,

żeby szybko przejść przez czas umierania bliskich,

żeby wykroić trochę czasu dla własnej beztroski

przed procesem? Starość w ubożuchnym kraju,

gdzie zza pozorów importu wyzierają zniszczone twarze?

„Historia”, na szczęście, „osiąga niemy koniec”.

Chociaż są jeszcze frajerzy, co mówią: „życie