Tylko patrzeć jak dygnitarze zejdą

ze stołków i przyjdą potańczyć tam,

gdzie David Bowie montuje dla wiernych

ołtarz z aluminium, szkła, światła i dźwięku.

Ha, chociaż taka zwyczajna młodzież

pewnie zawsze będzie wolała faceta z gitarą,

który się zabija. Tutaj, powiedzą, tu jest autentyczność,

cudowny chłop, który dużo wiedział i naturalnie

nie mógł już wytrzymać. Im jest zawsze mało,

oni zawsze będą w beznadziejnej sferze