Wśród tego gwaru, z czego Fryc jeszcze nic nie mógł wyrozumieć, widział, jak część towarzyszy rzuciła się po schodkach na górę.
— Ja nic nie wiem, ja nic nie rozumiem. Wyście chyba powariowali. To wam powiem, towarzysze, że tu o godzinie dziewiątej była rewizja i trzęśli cały dom...
— Wiemy o rewizji!...
— Gdzieście wynieśli bombę?...
— Gdzie ona jest teraz?
— Gadasz, czy nie? Złodzieju!
— Najgorszy złodziej z Bałut jeszcze by takiej rzeczy nie ukradł.
— Dawaj tu twojego esdeka!
— Gdzie jest brat?
Brat już schodził z góry okrakiem, a za nim spuszczali się jeden za drugim nieznajomi.