— Prawda. Kto z was jeden może ze mną pójść, to wam ją pokażę.
Poszli we dwu na górkę, a tymczasem Fryc już nalewał gościom czystej z kroplami, bo tego zażądali.
— Ale za gotóweczkę, towarzyszu?
— My tu nie przyszli robić u was komuny.
— Nie wzięli u was nikogo?
— Nie. Zawczasuśmy25 ich ostrzegli. Żaden nie został.
— Trzęśli bardzo?
— Ohohoho...
— Gdzieście schowali bombę?
— Co? Na sobie miałem przez cały czas. Prali mnie, a ja nic. Patrzajcie, jak mi pyski opuchły.