— Coś ty się wściekł? To my Gajera bronimy?
— My gajerowscy?
— Tak my bronim Gajera, jak ty Karnakowa. Ale my mamy świadomość, a ty nie...
— Świadomość to iść z tą bombą pod Gajera! Jak dziesięć lat temu wysadzili Kunitzera27!
— Tym burżuja nie zniszczysz. Znać, że bibuły nie czytasz.
— Dosyć ja się tego naczytał. Ja czytam to, czego ten masowy człowiek chce, a że on tego chce, to wy sami wiecie. I wy tego chcecie, tylko się boicie inteligentów. Kto tego nie czuje, ten nie robotnik!
— Tego nigdzie towarzysze nie robią na całym świecie. Jakby było dobre, toby robili.
— Robią! — krzyknął gruby.
— Gdzie?
— Robią w Ameryce, gdzie właśnie jest największa wolność. Tam policaja, co broni burżuazji, nie tknie świadomy towarzysz, a do tego milionera strzela... Niejeden zginął taki, co jego lokaj większą pensję bierze, niż szajblerowski dyrektor.