Tak to sobie gadali po nocy robociarze, spierając się o głowy swoich panów i ciemięzców, którzy spali o tej porze po swoich pałacach w tym mieście Łodzi.

— Towarzysze z bojówki? — spytał któregoś Fryc.

— My z gajerowskiej samoobrony. Po nocy nas ze snu zerwali...

— Skąd poszła taka głupia plotka?

— Diabli tam wiedzą...

— Może kto dla kawału puścił. Są takie bezpartyjne dranie. My się żremy, a dla nich tylko zabawa...

— Jutro się to wyda.

— Kazali bombę przynieść, żeby tam nie wiem co...

— I przyniesiemy, jak drut...

— Jeszcze o tym pogadamy. Lepiej się z nami nie spierajcie, bo przecie widzicie, że wam damy rady!...