A w myśli dodał:
— Tylko kawałami nie robi się rewolucji.
— Jakże ci teraz?
— Ni to, ni owo. Trzeba się do tego przyzwyczaić.
— Trzeba się było trochę przyczaić. Szukają cię specjalnie. Wyjechałbyś z kraju na trochę czasu.
— Et, nie chciało mi się.
— Tak by było najrozsądniej... Ale ty wobec rozwagi zawsze byłeś w opozycji.
— Całe szczęście...
— Pamiętasz ty nasz zamach na tego wariata? Tyś pierwszy rzucił kartoflem...
— Aleś ty pierwszy trafił. Pamiętam, w sam łeb.