A yn o pięć kroków naprzód niegu szed, a ten go trafić nie móg. Tag go zaprowadził aż do samy jamy tyn zwirz. I stanął tyn zwirz przy tej jamie i powiado do kawalera:
— Ty byś tyż się móg ożenić z mojom mamom. I mógbeś być mojem ojcem.
A kawalor:
— A co ty masz za mame, co by się du mnie zdała?
A niedźwiedź powiado:
— Stuń jeno prosto we drzwi a kiwnij palcym, una do ciebie wyńdzie9 z tyj jamy.
Tak ten kawaler kiwnuł palcym i prosi:
— Któ jest, niech wyńdzie do niegu.
A to wychodzi do niegu tako śliczno panna, że jeszcze taki nie widzioł! Tak czem prędzy do dumu swygu dobieg, kozoł zaprzągać sztyry konie co najlepsze do powozu i tak kozoł jechać co tylko wybiec mogły. Tag jom do tego powzu wziun, przywióz jo do siebie d dum. I zrobił kropne wesele. Bal!
I tegu jej ojca także zaprosił na ten bal, ale tyn kawalor nie wiedzioł, że to jej eciec10, a eciec nie wiedzioł, że to jegu córka. [U]Yn już ni mog zeznać. Jag się eżenily, tak tyn zwirz zaroz kozoł tymu młedymu z tem starem ejcym swojem robić wojne. [U]Oczywiśnie kazoł na niegu bić. I wedali sobie wojne. Ten zwirz szed ze wszystkiém wojskiém na niego, na tégu starégu. Zaś w tenczas teg go zmarnowali, odebrali królewstwo tymu starymu. Niedźwiedź powiado na tegu, co się z jegu mamum ożynił: