— Dlaczego?

— Dlatego, że umrzemy z pragnienia...

Moje rozumowanie nie trafiło do niego i odpowiedział:

— Dobrze jest mieć przyjaciela, nawet jeżeli ma się umrzeć. Co do mnie, bardzo się cieszę, że miałem lisa za przyjaciela...

„On nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa — pomyślałem. — Nigdy nie chce mu się jeść ani pić. Wystarczy mu odrobina słońca...”

On jednak popatrzył na mnie i odpowiedział na moje myśli:

— Mnie też chce się pić... poszukajmy studni...

Machnąłem ręką ze znużeniem: to absurd szukać po omacku studni w bezkresie pustyni. Mimo wszystko ruszyliśmy w drogę.

Szliśmy wiele godzin, zapadła noc i zapłonęły gwiazdy. Widziałem je jak we śnie, ponieważ miałem lekką gorączkę z powodu odwodnienia. W pamięci tańczyły mi słowa Małego Księcia:

— A więc ty też odczuwasz pragnienie? — spytałem go.