Narysowałem więc kaganiec. Serce mi się ścisnęło, kiedy mu go podawałem:
— Planujesz coś, o czym nie wiem...
Nie odpowiedział mi jednak.
— Wiesz, jeśli chodzi o moje lądowanie na Ziemi... jutro będzie rocznica... — powiedział. Pomilczał chwilę, po czym dodał: — Spadłem niedaleko stąd...
I zaczerwienił się.
A ja znowu, nie rozumiejąc dlaczego, poczułem dziwny smutek. Przyszło mi jednak do głowy pewne pytanie:
— A zatem to nie przez przypadek tamtego ranka osiem dni temu, kiedy cię poznałem, spacerowałeś sobie sam, tysiąc mil od zamieszkałych terenów? Byłeś w drodze powrotnej do miejsca, w którym spadłeś?
Mały Książę jeszcze bardziej się zaczerwienił.
Dodałem z wahaniem:
— Być może z powodu tej rocznicy?