Mały Książę znowu poczerwieniał. Nigdy nie odpowiadał na pytania, ale kiedy ktoś się czerwieni, to znaczy „tak”, prawda?
— Och, boję się... — powiedziałem.
Tym razem mi odpowiedział:
— Teraz musisz zająć się pracą. Musisz wrócić do swojego samolotu. Poczekam tu na ciebie. Przyjdź tu jutro wieczorem...
To jednak mnie nie uspokoiło. Przypomniałem sobie lisa. Kiedy ktoś dał się oswoić, może się zdarzyć, że będzie musiał trochę popłakać.
XXVI
Obok studni wznosiły się ruiny starego, kamiennego muru. Kiedy nazajutrz wieczorem wróciłem po pracy, już z daleka zobaczyłem mojego Małego Księcia, jak siedzi z nogami zwieszonymi z muru. Usłyszałem, jak mówi:
— Czyli nie przypominasz sobie? To nie było dokładnie tutaj!
Ktoś musiał mu coś odpowiedzieć, bo zareagował:
— Ależ tak! Tak! Dzień się zgadza, ale nie miejsce...