Widocznie — uśmiech igrał na poważnej twarzy;

A w oczach się mignęła szybka, dzika radość,

Jak kiedy długim chęciom już się staje zadość,

Jak gdy w trudzącym biegu i myśli ucisku

Spocznie kto już na chwilę — choćby na mrowisku.

Spocznie? — oh! może tylko czoło pałające

Położy, gdzie go żądeł czekają tysiące.

V

Do późnej nocy w zamku zgiełk i tętent trwały;

Do późnej nocy trąby i wiwaty grzmiały: