Dawny wrócił obyczaj, wspaniała ochota,

Długie się stoły śklniły31 od srebra i złota;

I loch pański jak serce zdawał się otwarty —

A stary węgrzyn32 płodził nie bez duszy żarty;

I godząc huczne tony z wesołym hałasem,

Muzyka z swą melodią przebiła się czasem33.

Do późnej nocy twarze — ostre — malowane —

Przodków w długim szeregu zebranych na ścianę,

Zdały się iskrzyć nieraz martwymi oczami

I śmiać się do pijących, i ruszać wąsami.