Harmonią jego myśli260; lecz czy to z zdziwienia,

Czy z strachu, czy też skutkiem dzielnego ramienia,

Ściskająca go w węzeł niezliczona tłuszcza

Coraz to w większą przestrzeń przed nim się rozpuszcza;

Widzą — poznają wodza — i każdy koleją

Rzuci się, zmiesza, zginie — zwyciężyć nie śmieją.

I gdy błękitnym okiem rozpoznał młodzieniec

Cofający się przed nim nieprzyjaciół wieniec,

Smutku tylko doświadczył z tej dziwnej korzyści —

Że już jego przeczucie na nim się nie ziści261.