Czemuż choć jednej strzały nie mieli w kołczanie,

Coby jadem jaszczurki utkwiła się w ranie262?

Żal mu, że już uchodzą — życia się obawia —

Goni ich srogie dusze — piersi im nastawia!

Zaraz, zaraz — otyły, brunatno-czerwony

Han tatarski tam wpada, wściekłością spieniony;

Postrzegł, że jego hordy jakaś moc zwycięża,

Postrzega — że to męstwo samotnego męża263;

Targa kłaczystą brodę264 — z rozpaczy w ohydzie,

Gębę krzykiem rozdziawia: o! zgrozo! o! wstydzie!