Na jednego tysiące z zmarszczoną powieką

Miecze wznoszą — już lecą — rozsieką! rozsieką265!

XI

Jakież to grały trąby za przyległym lasem?

Jakież to świeże hufy czwałują z hałasem?

Jakiż to nowy rycerz, krzyżowym zamachem,

Drogę sobie toruje śmiercią i przestrachem?

Koń ledwo ziemi tyka; włosy rzadkie, siwe,

Wiatr z światłem rozwijają jak komety grzywę;

A w pływających ruchach, w wydatnej postawie,